Dołączyła: 01 Maj 2007 Posty: 1805 Skąd: z 84 ptaszków
Wysłany: Pią Lis 28, 2008 2:23 am Mark Buxton
Najpiękniejsza interpretacja zapachu to ta, w której wokół każdej molekuły nagromadzona jest przestrzeń z powietrza.
Być może już o tym pisałam, nie pamiętam, bo ten obraz łazi za mną od dawna, ale dopiero dziś zdałam sobie sprawę, że to właśnie Buxton jest mistrzem w takim łapaniu molekuł i rozrzucaniu ich na samowolkę na ich własnych orbitach.
Ouarzazate i No.6 z Six Scents są tego najlepszymi przykładami. Ale takie rozepchanie powietrzem jest też przecież i w CdG2, CdG2Man, w klasyku CdG i w White, i w mb03, w nieszczęsnym Elterhhaus - choć temu jest ciężko się wiercić, bo przygnieciony tyloma dogmatami.
W motywie tym nie ma molekularnego tłumu, żaden traffic jam zbijających się, tłuczących się po łePkach cząsteczek nie zablokuje zapachostrady: ssszzzzuuu! i zapach frunie powietrzem.
Fakt, takie wiercipięctwo najlepiej udaje się, gdy zaprosi się do współpracy pieprz, kardamon, gałkę muszkatołową czy oliban. Ale w Szóstce Buxton powplatał powietrze pomiędzy krepuskularne fiołki i nasłoneczniony rabarbar i konwalie.
Każdemu według upodobań. Szóstka budzi we mnie większy lęk niż piątka. Wyssałam z niej właściwie już wszystko, teraz boję się nawet o niej myśleć. Ale nadal nie wiem, dlaczego nie lubisz mb03
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum