O, widzę że nie tylko mnie Mitsouko - mówiąc delikatnie - nie zauroczyła.
Wiecie, ja mam tak, że czasem zaczaruje mnie zdjęcie, reklama, flakon, nazwa nawet, jakaś historia czy skojarzenie i poluję na zapach jak głupia, wyobrażając sobie nie wiadomo jakie cuda. Tak było w przypadku choćby Serpentine Cavalli, tak było też i w przypadku Mitsouko. I jak to często w takich przypadkach bywa, kompletna klapa. Nie chcę do niej wracać.
Dołączyła: 01 Maj 2007 Posty: 1805 Skąd: z 84 ptaszków
Wysłany: Pią Sie 31, 2007 12:42 pm
zadziwiające, jak nosy potrafią się różnić.
jest to chyba pierwszy zapach, który spodobał się mojej - słynnej już - Kuzynce
(a dla tych. którzy jeszcze nie znają mojej Kuzynki - wyjaśniam: otóż mój wstrętny charakter upatrzył sobie kozła ofiarnego - zapachy, co do których mam podejrzenie, że okażą się "newralgiczne" najpierw testowane są na Ance. Toccata przy wysyłkach już zaznacza "pierwotest na Kuzynce" .
Anka zwykle cierpliwie znosi wszystkie testy, od czasu do czasu mruczy tylko, że jesteśmy szurnięte. jedynie przy Agencie Prowokatorze usiadła i nie miała już siły wstać .
no i mam zakaz używania kadzideł w jej obecności.
Dodam, że wrednie męczę Kuzynkę, gdyż - Zaraza Jedna - zalazła mi za skórę, pomawiając mnie o spaczony gust i kompletne zboczenie A dlaczegoż te kalumnie, za co? Za cudowne Eau du Fier
No to ma za swoje
Dołączył: 10 Maj 2007 Posty: 545 Skąd: z dużego pokoju
Wysłany: Sro Gru 12, 2007 7:47 pm
po czasie muszę przyznać, że to zapach głębinowy - jak się komuś podoba zapatrzyć w jego rwący nurt można się naprawdę unieść. fale są spore i nieprzewidywalne, silnie migoczą w świetle, nie pozwalają oszacować dna. jednak te żelazisto-pudrowe odmęty stoją w głębokiej sprzeczności ze wszystkim co kocham nosić. nie wiem, może w innym czasie i miejscu, dawno temu - byłabym kobietą z reklamy (swoją drogą - mistrzowskiej). teraz mogę tylko pożyczyć sobie jej twarz, bo na pewno nie "aurę".
Prawdziwie dziką satysfakcję sprawił mi widok remake'u historii Mitsouko by Piratessa
Miejsce akcji (Japonia) się zgadza, interpretacja miłosnej afery prawdziwie na miarę naszych czasów
Ale, ale.... Czytając wątek od początku, widzę, że w poście wprowadzającym brak historii tych perfum. A przecież u Guerlaina opowieść zawsze jest pretekstem.
Zaraz to naprawię
Elve... no faktycznie. Dopiero teraz zauważyłam. Guerlain ukradł Ci twarz do reklamy
Doszłam ostatnio do wniosku, że bez remake'ów to się większość perfumowych staroci niestety nie uchowa. Tych legend i opowieści wokół Mitsouko nagromadziło się tyle, że ich ciężar zaczyna się jakoś przenosić na sam zapach i bardzo mi utrudnia jego odbiór. Bo pomijając już inspirację Jacquesa Guerlaine'a to, o rany... kto tych perfum nie nosił i gdzie to się one nie pojawiały. Jak wszystkim chyba wiadomo Anais Nin je uwielbiała (a Henry Miller, nie cierpiał, gdy ich używała ), no i te wszystkie zapachy kobiety, piękności dnia, w których butelka Mitsouko się gdzieś plącze (osobiście nie pamiętam takich scenek). Ta cała otoczka, plus słynne "używane majtki" (ciekawe, kto pierwszy to wymyślił ) sprawiały, że długo nie miałam na Mitsouko własnego pomysłu. To jednak zapach, który potrzebuje starannej oprawy, czy nawet bardzo przemyślanej stylizacji. Ogromnie podoba mi się recenzja Mitsouko na gazetowym forum "O perfumach", w sumie to oddaje też moje odczucia co do zapachu. Z tą różnicą, że nie wiem jeszcze, czy perfumy mi się podobają. Od szyprów mnie nie odrzuca, wielbicielką też bym się nie nazwała. Zastanawiałam się co mi w nich tak bardzo przeszkadza, przy jednoczesnym bardzo mocnym przyciąganiu, bo wciąż miałam je ochotę testować - majtasów żadnych nie czuję, ale jednak coś drażni, a i coś jednocześnie wciąga... dokładnie jak opisała to Elve z rwącym nurtem (przypomina mi się pomieszanie lęku i podniecenia, gdy w dzieciństwie lubiłam obserwować wzburzony po ulewnych deszczach Poprad). Towarzyszy mi przy testach perfum uczucie jednoczesnej odrazy i fascynacji, ten zapach jest jak dzikie leśne zwierzątko, jak śliczne wiewiórki, na które przyjemnie się patrzy (ale z obawą, czy taka jednak nie zaatakuje), ale oswoić się nie da. No i tak właśnie myślałam o Mitsouko, aż tu nagle nieoczekiwanie zagrało. Słuchałam sobie właśnie Queens Of The Stone Age, zapomniałam już o tym, że kilka godzin wcześniej użyłam Mitsouko, czesałam przed lustrem włosy i bach! - uniósł się wokół zapach, a ja poczułam się jakbym była tancerką z teledysku do Little Sister (jak ktoś nie zna: http://www.youtube.com/watch?v=_c-4krcj9JI); miałam ochotę założyć czarne skórzane spodnie i wyskoczyć na jakiś rockowy koncert (i jeszcze dużo piwa do tego). Ale wszystko się rozpłynęło z wyłączeniem muzyki .
Perfidny, zdradziecki, podstępny, wyuzdany - ten zapach rzeczywiście pasuje do mojego początkowo przypadkowego remake'u (na zasadzie prostego skojarzenia z majtkami) czyli mojej ulubienicy z "Battle Royale" - Mitsouko.
Dołączyła: 01 Maj 2007 Posty: 1805 Skąd: z 84 ptaszków
Wysłany: Czw Maj 08, 2008 6:52 am
nie nie!
Majtki to dużo starsze porównanie, ugruntowane silnie w powszechnym odbiorze Mitsouko. Coś majaczy mi z artykułem w The Times, ale rzecz wymaga kopania w archiwach. Mitsouko nie miały być dosadną interpretacją bielizny, jak w przypadku np. Shocking Schiaparelli - gdzie majtki modelek na wybiegu stały się inspiracją dla zapachu, chwytają bowiem "istotę kobiecości", ale to porównanie często powraca na zagranicznych forach.
E użyła je w wyraźnie pejoratywnym zabarwieniu.
Dołączyła: 01 Maj 2007 Posty: 1805 Skąd: z 84 ptaszków
Wysłany: Czw Maj 08, 2008 1:13 pm
wykropkowane, bo mnie rozdrażnia
***
właśnie wynalazłam, że był to ulubiony zapach Charliego Chaplina. Na nim samym, nie na jego kobietach.
Oraz Ingrid Bergman - nic dziwnego, że Bogart pozwolił jej odlecieć z Casablanki.
POPRAD??? Piracie, skąd Ty jesteś? (to forum zdaje się gromadzi ludzi w jakiś sposób związanych ze wszystkimi stronami, które uznaję za rodzinne )
Ogólnie to z Małopolski, bo urodziłam się i wczesne dzieciństwo i cały okres studiów spędziłam w Krakowie, a póki co jestem zameldowana u rodziców w Bochni pod Krakowem. No a te wszystkie wiochy i miasteczka z małopolski to znam prawie na wylot, bo albo rodzina, albo znajomi i wakacje w Krynicy i Muszynie (i jeszcze gdzieś obok), które zawsze kończyły się wielkimi ulewami i wtedy największa przyjemnością (jak byłam mała), było pójść popatrzeć na wzburzony Poprad
Piracie, już widzę oczym duszy, jak mijałyśmy się w Krakowie, Krynicy, Muszynie Może majaczysz w tle jakiegoś zdjęcia
Możliwe . Nie zdziwiłabym się jakbyśmy miały nawet wspólnych znajomych w Krakowie - czasem mam wrażenie, że w tym mieście to wszyscy się znają.
A wracając do Mitsouko, to też mam wrażenie, że hasło z majtkami ma dłuższą historię. Kojarzę je jeszcze sprzed czasów poznania jakiegokolwiek forum perfumowego.
A wracając do Mitsouko, to też mam wrażenie, że hasło z majtkami ma dłuższą historię. Kojarzę je jeszcze sprzed czasów poznania jakiegokolwiek forum perfumowego.
Mi się wydaje, że czytałam gdzieś, jakoby Pani Olivia Giacobetti pierwsza porównała zapach Mitsouko do wnętrza damskich majtek, ale nie dam sobie za to odciąć żadnej części ciała.
Raz w życiu ten zapach wąchałam i robił na mnie wrażenie (Ostry!) przez pięć minut. Potem albo przygniótł go testowany na tej samej ręce Elixir des Merveilles wypłukany z pomarańczy, albo zrobił się na tyle słony, że nie zauważyłam żadnej różnicy . Nie jest słony, prawda?
Dołączyła: 01 Maj 2007 Posty: 1805 Skąd: z 84 ptaszków
Wysłany: Nie Gru 07, 2008 11:21 pm
Już prawie zapomniałabym!
Wąchałam niespsute Mitsouko na blotterze - i faktycznie, takie mysie jest.
Duba mi obiecała, że następnym razem użyczy swojego cennego nadgarstka do wspólnych testów. Już widzę, jak Duby będą po stolicy spacerować obwąchując się skwapliwie
Jest słony. Rzeczywiście w pewnym sensie jest projekcją czystego potu - co dla nas może nie brzmi zachęcająco, ale jeśli zrobimy sobie rajd po literaturze tego okresu, okaże się, że pomysł wydawał się ówczesnym zachwycający.
Z Mitsouko spędzam ostatnio trochę czasu. Jest dość niejednoznaczny i nieodmiennie drażniący. I prowokujący do kolejnych testów.
Dołączył: 04 Lis 2008 Posty: 262 Skąd: z ust do ust
Wysłany: Czw Sie 27, 2009 11:40 pm
z niedowierzaniem czytam to co piszecie o Mitsouko.
Wariatka teź nie jestem...
Piękne Mitsouko, idealnie stapia sie ze skórą...tak subtelnie prowokujące jest...
Ostatnio zmieniony przez Fivka Czw Sie 27, 2009 11:45 pm, w całości zmieniany 2 razy
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum