Nie powiem, żebym jakoś strasznie czekała na to potwierdzenie. Ale trzeba będzie jakoś żyć bez mojego długoletniego numeru 1... Już przemyśliwuję o robieniu zapasów
Są decyzje, które niweczą szacunek dla marki. Zwłaszcza te żenująco powtarzalne. Gdy brand nie jest skłonny uczyć się na błędach i grzęźnie w mało wyrafinowanej produkcji, przeliczając ją na łatwy dolar.
Perfumiarski dział Donny Karan nie należał do najbardziej ekskluzywnych. Oferta ex definitione kierowana była do beztroskich młodych „dziewcząt” - przed i po trzydziestce - tych spod znaku „Seksu w Wielkim Mieście”. Musująco chłodny DKNY, miksujący szampan z dobrze schłodzoną wódką, to apoteoza klubowego szaleństwa w czerwcową noc i wiary, że kac to coś, co jutro z pewnością się nie zdarza. Be Delicious, smakowite jabłuszko wprost spod mieszadełka Maurice’a Roucela, z łatwością wślizgnęło się w neoromantyczny, relaksujący, owocowy trend.
Relaksujący i co prawda niezbyt wymagający, lecz, prawdę mówiąc, nie mam nic przeciwko powoływaniu do życia tego typu perfum. Dopóki ich dziewczęcą naiwność równoważył genialny, nowatorski, chropowaty Black Cashmere – zapach bez wątpienia godny jeśli nie femme fatale, to z pewnością kobiety o umyśle dojrzałym – Donnie Karan udawało się zaspokajać odmienne gusta i różne potrzeby.
I gdyby trochę podrążyć temat, można by dojść do wniosku, że w gruncie rzeczy kobiecość, potwierdzona drugo- i trzeciorzędnymi cechami płciowymi, nie jest potrzebna, by Black Cashmere docenić i uznać za swój. Teoretycznie adresowany do kobiet, wykracza poza sztuczne podziały kulturowe. Nawet ukryta w składzie róża nie przeszkadza żywo wyobrazić sobie mężczyzny w smudze niepokojącego aromatu palonych drzew i kadzidła. Efekt może być intrygujący i niewątpliwie twórca zapachu podążył tu szlakiem wytyczonym przez marki niszowe, z reguły niechętnym narzucaniu nabywcom własnej wizji płciowości. U podstaw aktu kreacji stanęło jednak wydarzenie nader niefortunne – decyzja o zaprzestaniu produkcji Chaosu. Black Cashmere stworzono, by wypełnić brakujące miejsce po zapachu, w pewnych kręgach nazywanego kultowym.
Zdaje się, że od początku rzutowało to na jego odbiór. Chaos, wbrew nazwie, należał do woni przywracających harmonię rozszalałemu światu. Black Cashmere zdecydowanie kruszy resztki wątpliwego porządku, wgryza się w nozdrza jak dym z mokrych gałęzi, wywołując łzawienie. Duża wskazówka zegara musi pokonać drogę dookoła tarczy nim molekuły zapachu ochłoną, opadną i umoszczą się na skórze. Wraz z drugą falą przychodzi słodycz, niebanalna, bo wciąż przełamana sypką chmurą drapiących w gardle orientalnych przypraw i nieustannie obecnej woni kadzidła, które trwale wgryzło się w drewniane belki stropowe. I mimo tej świątynnej nuty Black Cashmere ewokuje aurę niepokojącego erotyzmu pogańskich obrzędów spod znaku Mgieł Avalonu, pewną surowość, wilgoć i zaskakujący w kontekście użytych składników chłód.
Wrażenia ekstrawaganckiej elegancji (jakiż piękny paradoks!) dopełnia uderzający wyrafinowaną prostotą flakon, w formie gładkiego czarnego kamienia pewnie mieszczącego się w dłoni, zaprojektowany przez rzeźbiarza Stevena Weissa. W jakiś czas po tym wydarzeniu Weiss został drugim mężem Donny Karan. Według nie potwierdzonej plotki śmierć pierwszego była powodem, dla którego ze sklepowych półek zniknął Chaos, z myślą o nim skomponowany. Dlaczego po zaledwie sześciu latach istnienia Black Cashmere dzieli los poprzednika? Czy sprzedaje się gorzej niż ekskluzywna, dostępna wyłącznie w Nowym Jorku seria, obejmująca m.in. Labdanum i Wenge? Nie wiem.
Wiem za to, że z chwilą jego wycofania, półki sygnowane DKNY spokojnie mogę omijać.
Dołączyła: 01 Maj 2007 Posty: 1805 Skąd: z 84 ptaszków
Wysłany: Pią Maj 02, 2008 7:21 pm
Nie, no mogą sobie wycofywać Black Cashmere, zaprzestać produkcji i wrzucić towar z półek w muzealne wspomnienia.
Wybaczam-
- jeśli w miejscu zniknięcia poczuję ekstrakt za przyzwoitą cenę.
***
Słuchajcie,
a może pozwolimy mu odejść?
Bo boję się, że za kilka lat będzie podczas wspomnień piętnowany - łatkowany tą debilną decyzją :(
Jak teraz Chaos.
Dołączył: 08 Mar 2008 Posty: 50 Skąd: The Black Lodge
Wysłany: Pią Maj 02, 2008 8:33 pm
Cieszę się więc, że mogłem Ci go podsunąć!
Jak wg Ciebie ma się do EdP?
Naprawdę ciężko było mi go znaleźć- był krótko w ofercie w Stanach, a w Europie tylko w Niemczech i w Szwajcarii- tam właśnie został kupiony, zanim go wycofano, wody bowiem ciągle są do dostania.
Piękny flakon- zamiast czerni jest szarawo-zielonkawy, 15 ml- tyle, że niestety oczywista bez spray'u.
Co do zniknięcia całej linii- pomimo informacji w internecie, cóż, pożyjemy, zobaczymy. Na razie BC jest wciąż na stronie Donny Karan i można jeszcze kupić na niej nawet setki EdP. Poza tym zapach będzie długo krążył w sieci, nie ma co się więc martwić. Z ekstraktem to już faktycznie gorzej
No, kochana. Lcznik bie, dni mijają, za momencik Ci wtłukę. Bez egzaltacji i od serca.
Proszę o tą krótką recenzję.
A flakon nabyłaś hm, kuszący wielce...
Obiecuję że jeszcze przed wakacjami wpiszę recenzję .
Z ciekawostek ; kupiłam ekstrakt w grudniu , kosztował mnie napoczętą Lolitę Midnight ( niedobra rozpulchniona słodycz okraszona jaśminem nijak nie przypomina Lempickiej ' 97 ) i połowę setki Lou Lou , z którą musiałam się pożegnać na zawsze ( nie miałam serca reanimować zapachu który uwielbiałam a który stracił swoją moc i próbował mnie przyduszać )
Półdarmo - to prawda . Nie licząc niespełna trzech lat poszukiwań
Kilka lat temu , pod wpływem chwilowego kaprysu kupiłam Black Cashmere . Nie wiedziałam, że wkrótce zapach odciśnie palącą pieczęć na sercu. Towarzyszył mi na krótkim , burzliwym etapie życia. Dlatego nie potrafię napisać obiektywnej , wycyzelowanej recenzji.
Black Cashmere edp pachnie starymi , odnowionymi , drewnianymi schodami w poniemieckiej kamienicy. Bejca nitro dawno wyschła i uwalnia stopniowo gładkie lakierowo żywiczne opary . W połączeniu z agresywnym aromatem godzików i szafranu, BC kręci w mózgu i przyjemnie nakłuwa wszystkie receptory czuciowe. Drobne drzazgi wbijają się w dłonie a czas nagli.
Wyłuskane z ciała , drewniane opiłki zamieniają się w kolczaste łodygi róż. Black Cashmere rozpoczyna intymny taniec; gdzieś w ciemnym pokoju , o świcie sączą się akordy "Kashmir" Led Zeppelin . Egzotyczną podróż rozpoczynają szkarłatne płatki róż sypane na obnażone ramiona. Aksamitny różany aromat odurza tylko na chwilę, zostaje aby snuć się leniwie i błyskać żywą czerwienią w ciemnościach . Lukrecjowy fantom olśniewa na sekundę budząc błogi , pełen nasycenia uśmiech.
W powietrzu wiruje kurz, powstały z cięcia drzewa wenge. Kurz, który podobno "wywołuje problemy z oddychaniem i senność" . Jednocześnie pojawiają się dymne , gęste cienie, ginące w słodkawym koktajlu . Wierzę że spożywanie tej mikstury zapewni nam wieczną młodość i nieśmiertelność.
Kocham BC za intensywność , ciepło i to w jaki sposób traciłam przez niego oddech , za różane kolce upuszczające mi krwi i kontrast jaki stanowi w połączeniu z ostrą bielą zimowej nocy . Jednak powrót byłby zbyt bolesny ; obawiam się że w zderzeniu z rzeczywistością ulecą wspomnienia schowane głeboko w sercu, a które chcę zatrzymać "aż po grób"
Moja historia ekstraktu dopiero powstaje . Czyste perfumy są duchem przebrzmiałej ekstazy .Wolno zdobywają każdy milimetr skóry , układają się zmysłowo , słodko , bez nagłych szarpnięć .Emitują wiązki ciepła. Mam wrażenie,że kiedy trzymam przy policzku przezroczysty flakon z grubego , dymnego szkła , BC emanuje czystą , żywą materią. Doświadczenie jest ponadnaturalne . Pierwszy raz spotykam się z takim efektem. Mimowolnie przypominam sobie historię kamienia z dawno oglądanego filmu "Lulu na moście"
Zapach uderza do głowy stężoną dawką kadzidła , krwistej róży i egzotycznego drewna . Zioła zatopione w miodowym świeżym plastrze tracą swoją intensywność i skruszone zastygają drobinkami w słodkiej cieczy . Spora dawka złocistego , szlachetnego rumu podbija egzotyczne brzmienie,zaciera kontury i wygładza kompozycję. Grube bele osmolonego drewna lekko wirują pod niebem i bezszelestnie spadają w morze w odcieniu różu pompejańskiego. Orientalne olejki mieszają się z kadzidłem. Przepych , luksus , bogactwo.
Złote , fruwające opiłki migają ostro i rozświetlają mrok.
Ekstrakt niepostrzeżenie osnuwa nosiciela , wsącza się w skórę niczym trucizna. Działa jak tojad ; początkowo podsyca i pobudza zmysły , pozniej paraliżuje oddech i trafia w serce. Odbija się zielonymi ognikami w gasnących oczach. Słodki koniec w gęstym dymie kadzideł i w towarzystwie "Kruka"
*
Naraz w nocnej ciszy łonie
Słodkie się rozeszły wonie,
Jakby miękko, cicho ręką
Ktoś wonności rozlał kruż,
Chłonąc wonnych dym kadzideł,
Usłyszałem jakby skrzydeł,
Jakby lekkich stóp anielskich
Cichy szelest blisko, tuż!
*
A wzrok jego w snów pomroce
Błyskiem dziwnych skier migoce
Jak sennego wzrok demona,
Co z piekielnych spłynął wzgórz,
Lampy mojej światłość blada
Na twór ptasi cicho pada
Czarnopióre cienie drżące
U stóp moich kładąc tuż.
A z tych cieni co się włóczą
U stóp moich marą kruczą
Już mnie żadne moce władne
Nie wyzwolą
Nigdy już!
Symbolika czarnego koloru Black Cashmere została już dobrze opisana w licznych recenzjach. Chciałabym zwrócić uwagę na kolor czystych perfum . Zaskoczyła mnie igrająca ze wzrokiem ciemna zieleń sugerująca mocno ziołowy , przyprawowy aromat . Oniemiałam kiedy po otworzeniu buteleczki poczułam moc kadzideł z najdalszych rejonów świata.
Zieleń posiada liczne interpretacje . W średniowieczu zapowiadała katastrofy i pochód Zła . Kojarzona z siłami diabelskimi odbierała nadzieję i ściągała mrok. Jest XXI wiek a nasycony zielony kolor wciąż kojarzy się z trucizną ( vide Tendre Poison )
Wspominam opowieści o licznych przeklętych kamieniach i kosztownych przedmiotach , sprowadzających klęski na całe rody i mam nadzieję że zielony , szlachetny kamień , nie jest sprawcą kilku dziwnych , złych przypadków , które spotkały mnie w ostatnich miesiącach
Nevermore!
zdjęcia album włąsny / ekstrakt 15 ml Black Cashmere Donna Karan
cytat fragmenty poematu "Kruk" E.A. Poe tłum. B.Beaupre
( skróciłam recenzję ; była zbyt rozlana i rozwleczona )
Ostatnio zmieniony przez Liz Sherman Pią Cze 25, 2010 3:56 pm, w całości zmieniany 1 raz
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum